![]() ![]() ![]() ![]() |
||||
|
|
![]() |
Zagraliśmy w roku 2005: 25 i 26 II 2005 Filharmonia Krakowska, koncert dla dzieci To była najwspanialsza publiczność. jaką można sobie wyobrazić. Cała Filharmonia wypełniona maluchami z przedszkoli i pierwszych klas szkoły podstawowej. W bajce opowiadanej przez dwoje aktorów, z udziałem wielu muzyków Filharmonii, mieliśmy swoją rolę jako mieszkańcy Wyspy Radości. I sprawiło nam to naprawde wiele Radości :) 17 III 2005 Dzień Świętego Patryka w Starym Porcie w Krakowie To był prawdziwy maraton. Od 19.30 do drugiej w nocy, z niewielkimi przerwami na zmoczenie gardła i odsapnięcie. Świętowaliśmy Patryka na scenie pod statkiem, który nazywał się Upiór, a publiczność bawiła się po irlandzku z zielonym piwem w dłoniach. Dużo ludzi i mało miejsca nie przeszkodziło dziewczynom chętnym do tańca, bo od czego są stoły? Na tym kocercie publiczność miała po raz pierwszy okazję usłyszeć śpiewającego z nami Piotra. 2 V 2005 Majówka w Krakowie na Bulwarach nad Wisłą Piknik, piwo, kiełbasa, turniej gry w Zośkę i koncert Banshee. Czyli Majówka w Krakowie, na której pierwszy raz Banshee zagrało nie w 4 ścianach, ale pod gołym niebem. 21 V 2005 Zespół Szkół Ogólnokształcących nr.15 Kraków I znowu kiełbaski z grilla...a oprócz tego masa młodzieży gimnazjalnej oraz troche dużych ludzi w fajnych mundurach. Ogólnie, jak sie na dobre rozkręciliśmy to już bylo po imprezie... 29 V 2005 Krakowskie Błonia, Piknik Rodzinny Zapamiętać: koncert w upalny dzień w godzinach południowych, na odkrytym terenie nie przyciąga wielkiej publiczności. Niedobitki kryły się pod najbliższymi (hen-hen daleko) drzewkami, a najwięksi twardziele kolejno wyganiani byli spod sceny przez palące promienie Wujka Słońce. Ale już po koncercie, tradycji stało się zadość, kiełbasa z grilla obrodziła. 18 VI 2005 Nowa Huta, Festyn Parafialny W zdziesiątkowanym (chociaż może bardziej zdwójkowanym) składzie wybraliśmy się z muzyką folkową w miejsce pełne innego folkloru - do Nowej Huty. Występ upłynął pod hasłem nauka: nauczyliśmy - dzieciaki z parafii tańczyć polkę, a poza tym, się nauczyliśmy że: do Egar's Polka się świetnie tańczy, pod wiatr na whistlach grać się nie da, scena powinna być od miksera na odległość co najwyżej kabla i że anonimowe parafianki robią dobre... ciasto. 16 VII 2005 II Regaty "Żar", Międzybrodzie Bialskie (okolice Żywca) O godzinie 17:00 nasz konwój ruszył z miasta Kraka na Zachód. Na miejscu czekała już suto zastawiona scena, na której cięła jeszcze kapela góralska. Koncert rozpoczął się spokojnie, ale po lekcjach tanecznych podrygów przeprowadzonych przez Błażeja rozkręciło się na dobre. Imprezę zakończył pokaz sztucznych ogni, po którym zabisowaliśmy dla publiczności, której niniejszym mówimy: dzięki! 12 VIII 2005 Kraków, Stary Port Tym razem poszliśmy po rozum do głowy i władowaliśmy się do Portu na tyle wcześnie, żeby udało się rozłożyć sprzęt i rozpocząć koncert punktualnie. Mimo radosnego nagłośnienia oraz sympatycznie nastrojonych instrumentów udało się wprowadzić fajny klimat irlandzkich pubów. Pozdrowienia dla Przemka, który nie mógł z nami dziś zagrać - oby pielęgniarki w szpitalu nie dały mu odpocząć ;). 26 VIII 2005 Klamot Caffe, Bielsko-Biała Le Concerto in Bielsko was tres bien. Wracaliśmy do Krakowa bardzo wieczorową porą, ale opłacało się zagrać w Klamot Caffe, chociażby tylko po to, żeby zobaczyć pląsające w rytm Cold Frosty towarzystwo oraz żeby około tysiąca razy zagrać Whisky (nie zawsze in the Jar ;). Do zobaczenia następnym razem (obiecujemy nie wylewać już więcej piwa na spodnie barmana)! 10 IX 2005 Kraków, Plac Wolnica A więc jednak - piknik wyborczy. No trudno, mogło być gorzej (mógł to być piknik wyborczy Samoobrony, a nie PSL). Nagłośnienie było trochę na bakier, ale i tak daliśmy czadu. Szkoda tylko, że w trakcie debiutu Molly Mallone nie było słychać aranżacji. Tego, kto jej ciekawy, zapraszamy na następny koncert :) 21 X 2005 Stary Port w Krakowie Koncert pod hasłem 'Cztery pory pierwszego roczku Banshee' w tradycyjnym już dla nas folkowym Starym Porcie. Łukasz prosto z Tunezji, Przemek prosto ze szpitala, Piotr prosto z egzaminu, Ania prosto z uczelni, a Błażej prosto stał na scenie (w czapce Mikołaja). Publiczność jak zwykle rewelacyjna, miejsca jak zwykle za mało, żeby potańczyć, nagłośnienie jak zwykle sprawiało kłopoty, instrumenty jak zwykle czasem stroiły. Ogólnie - było super |
||